Relacje: Rykowisko 2021

Rykowisko – pierwsza impreza z całorocznego cyklu biegów przełajowych na terenach mazowieckich lasów – Przełajowej Triady Biegowej 2021

Baza całej imprezy znajdowała się w Stanicy Harcerskiej ZHP w Gorzewie. Cisza, spokój i las – czyli to czego potrzeba każdemu miłośnikowi trailowych ścieżek. Sam dojazd na miejsce mógł okazać się kłopotliwy – sama stanica oddalona jest od najbliższego miasta o ok. 10km. Oczywiście tylko w przypadku jeśli zdaliśmy się na transport publiczny. W przypadku transportu prywatnego organizatorzy udostępnili dokładne mapy dojazdowe. Na miejscu czekały na uczestników przygotowane i oznaczone miejsca postojowe oraz wolontariusze, którzy sprawnie kierowali przyjezdnych. Nocujący mogli skorzystać z noclegu pod namiotami. Udostępnione zostały również prysznice. Można było się poczuć trochę jak na obozie harcerskim.

Cała impreza składała się z dwóch tras. Pierwsza to 36km pętla na której odbywały się starty:
– Szybkie badyle – 1 okrążenie – 36km
– Rącza łania – 2 okrążenia – 72km
– Rogacz – 3 okrążenia – 108km
Dodatkowo stworzono trasę o całkowicie nieprzypadkowej nazwie Łoszak. Jak sama nazwa wskazuje, tytularny Łoszak to dziecię Łosia. Bieg był ciekawym zaproszeniem dla chętnych do spróbowania sił podczas trailowego biegania na dystansie 12km.

Punkty żywieniowe na 36km pętli rozmieszczone zostały na 8, 21, 28 i 36 kilometrze (czyli na zamknięciu pełnej pętli). Warto wspomnieć, że pierwszy z nich (w Łącku na 8km) obsługiwała ekipa Ultarnaratonu Nadbużańskiego, a przedostatni (W Klusku na 28km) obsługiwała Mechanika Zdrowia – punkt iście wege. Zrobił on wrażenie na wielu uczestnikach, co potwierdzały moje rozmowy z innymi biegaczami.

Trasa pętli poprowadzona została przez tereny Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Jest on elementem naturalnego korytarza ekologicznego łączącego Kampinoski Park Narodowy z Puszczą Bydgoską i dalej – z Borami Tucholskimi. W moim odczuciu to bardzo niedoceniane lokalnie okolice, dlatego cieszę się, że Rykowisko dokłada nie małą cegiełkę do ich promocji.

W jakiś sposób mogła zmylić również sama lokalizacja biegu. Kto by się spodziewał, że na Mazowszu znajdzie się tyle podbiegów? Znajdzie się – jesienny Łomot pokaże ich jeszcze więcej swoim uczestnikom na jeszcze krótszym dystansie.

Ciekawym wątkiem jest fakt, że trasa od Sendenia do Soczewki (a nawet do Krzywego Kołka) prowadziła śladem nieistniejących już miejscowości. Po trasie znajdowały się Jeziorko, Stanożęta, Emilin – dziś te tereny zajęte są całkowicie przez lasy. Po bazie studenckiej Akademickiego Klubu Jeździeckiego w Krzywym Kołku została jedynie studnia (kiedyś znajdował się tu również młyn)

W mojej ocenie wszystko zostało dopięte przez organizatorów na ostatni guzik. Wolontariusze dobrze poinformowani i pomocni. Trasa oznaczona bardzo dobrze, choć nie ukrywam, że ją znam i w wielu miejscach biegłem na pamięć. Punkty odżywcze dobrze zaopatrzone – niczego mi po drodze nie brakowało. Baza biegu – to chyba jeden z największych atutów – zamknięty teren gdzie nie kręcił się nikt z przypadku.

Czy wrócę za rok na Rykowisko? Tak – mam małe rachunki do wyrównania z tą trasą i z chęcią zmierzę się z nią jeszcze nie raz poza startem. Was również zapraszam za rok.

Oficjalna strona organizatora – http://ryko.run/

Zdjęcia możecie obejrzeć na oficjalnym fanpage’u na facebooku – https://www.facebook.com/rykowisko.ultra.trail